Echa zamknięcia „Etiudy” na warszawskim Okęciu
Zamknięcie terminalu „Etiuda” na warszawskim lotnisku Okęcie spotkało się z dość nieprzychylną reakcją przewoźników, którzy właśnie z tego terminalu korzystali. Terminal obsługiwał tanie linie lotnicze. Warunki, jakie zapewniał pasażerom były opłakane, od początku, gdy tylko powstał wiadomym było, że jest tylko rozwiązaniem tymczasowym.
Miał funkcjonować jedynie do czasu oddania do użytku Terminalu 2. Okazało się, że „Etiuda” działała jeszcze kilka miesięcy potem. Wiele tanich linii nie chciało jej zamknięcia, niski poziom oferowanych usług zapewniał również niższe opłaty pasażerskie. Po przeniesieniu tanich przewoźników do Terminalu 1 wzrosły one o kilkadziesiąt złotych. Tym samym wyższe są również ceny biletów. Najbardziej przeciwko zamknięciu „Etiudy” protestował węgierski WizzAir, który groził wycofaniem się z Okęcia – ostatecznie jednak tego nie uczynił i samoloty przewoźnika nadal lądują w Warszawie. Wycofał się natomiast irlandzki Ryanair, który powróci do Warszawy dopiero po oddaniu do użytku lotniska w Modlinie. Z przenosin od początku zadowolony był norweski przewoźnik niskokosztowy – Norwegian Air Shuttle.
Według przedstawicieli tych linii, nie było konieczne podnoszenie cen biletów w związku z korzystaniem z Terminalu 1, przewoźnicy mogli zbilansować straty wynikające z wyższych opłat lotniskowych niższymi wydatkami na paliwo, którego cena w ostatnich miesiącach utrzymuje się na niskim poziomie.